Puste noce, choć dni pełne.
Są noce, kiedy nie ma już nic. Noce puste, mające sens tylko gdy trwają. Co można stracić w taką noc jak dzisiaj, gdy już nic się nie posiada? Sądzę, że nic. Powiedziano mi, że to nierozsądnie, nie bać się. Ale z drugiej strony, strach tak bardzo niszczy człowieka i jego psychikę, długotrwały potrafi zrobić naprawdę dużo złego. Poza tym normalność jest taka przerysowana.
Są takie chwile, których nie możesz niczym zapełnić, bo już nie ma czym. Myślisz sobie wtedy, że już pora przestać uciekać, że trzeba się stawić w pełnym szyku bojowym lub całkiem nago i bezbronnie. Jeśli zobaczysz mnie, co takiego strasznego jest w tym wszystkim, odpowiem, że boleśnie obdarta prawda i zburzenie iluzji. Zwykle Twoje życie ma jakiś sens. Pracujesz, wykonujesz różnego typu czynności, dzielisz je na podstawowe i te, które mają większe znaczenie. Strefa ducha, strefa ciała i tak dalej. A kiedy przychodzą takie chwile, w których stajesz naprzeciwko prawdy, myślisz sobie- “To śmieszne, lecz wydaje mi się, iż wszystko to co do tej pory robiłam, było zwykłym zapychaniem życia”. I mówisz- może to wszystko naprawdę nie ma sensu, a my próbujemy na siłę to zmienić. I wtedy widzisz cały bezsens każdego najmniejszego działania, celów. Wszystko w jednej chwili staje się bezwartościowe. Martwi Cię taki stan. No bo jak to. Są przecież chwile gdy mocno czujesz całą sensowność życia, każdego działania, działasz bo czujesz, po prostu jesteś, żyjesz. A te chwile są jakby zaprzeczeniem tego wszystkiego. W jednej chwili wszystko się rozpada. Nie potrafię powiedzieć, czy miałam o to kiedykolwiek żal. Powiesz mi, że jestem mądra, słyszałam to już. Ale to nie do końca tak. Ludzie lubią opowiadać, jeśli z nimi pobędziesz, dowiesz się wielu rzeczy. A jeśli jesteś odpowiednio wrażliwy na bodźce zewnętrzne, nauczysz się więcej. Czasem widziałam rzeczy, o których istnieniu wolałabym zapomnieć. Czasem czułam zbyt mocno. Nie mogę Ci opowiedzieć, nie mogę sprawić , byś poczuł, a nawet gdybym mogła, nie zrobiłabym tego. Zapomniałam o śmierci, jak czułam umieranie z miłości. Łzy jak krew. Ty powiesz, że powinnam skreślić tę przyjaźń, jeżeli ona sprawiła mi ból. Ale to tylko chwilowe, wiem jak bardzo bolało. Rozdzierało duszę. Ale czuję, że to potrzebne. To mnie wzmocniło i już wiem, jak bardzo kocham. Jestem silniejsza, więź jest silniejsza. Wszyscy jesteście ode mnie starsi, wiecie więcej. A czasem Wam się wydaje, że ja jestem niczym. Ale od tego nie możecie uciec, od śmierci, od prawdy. To Was przyciśnie, czas będzie śmiał Wam się w twarz. A ja stanę z boku.
Co powiesz mi o przejściu przez staw, nie dotykając wody mówię, szczelny kokon, nie przepuszcza emocji ani uczuć. Nie wyrzucam sobie nic, ale mogłabym powiedzieć coś więcej niż tylko szkoda, albo rozumiem czy zdarza się mimo, że zrozumienie jest czymś naprawdę niesamowitym, to z drugiej strony, słowa – zdarza się są zbyt prawdziwe i bolą. Wiesz, nie boli mnie to nic. Kiedy siedzę tu i słucham. Myslovitz, szklany człowiek. To smutna piosenka, ale nie czuję żalu. Jestem szklanym człowiekiem. A to co leci w tle, to prawda. Myślę o Tobie w nocy, kiedy nie śpię, jaka jesteś piękna. Myślę, o moich przyjaciołach i miłościach. Nie bawią mnie już reklamy, filmy tylko trochę i gry, muzyka mnie bawi jak zawsze. Ale myślę, że jeszcze wrócę do wszystkiego. Pamiętam. Wszystko, to co najważniejsze. Jestem odrobinę głodna, ktoś zaśmiałby się. Ona przyszła, żeby mnie zatrzymać. Będziesz pierwszym powodem. Nie zasnę dzisiaj. Śniłaś mi się, ale nie pamiętam dlaczego. Wiem, że tak wiele odpowiedzi padło dzisiejszej nocy. Nie potrafię sobie przypomnieć. Jak proste bywa życie. Powiedz, czy sięgam do korzeni?. Chciałam sensu i zaprzestania ucieczki, myślę, że to coś dobrego. Że to ma sens. Poczułam lekkie jakby ukłucie tęsknoty za miejscem, które bardzo lubię. Wiem, że tam wrócę.
Dzisiaj wszystko jest stępione. Mogłabyś to zrozumieć. Że wszystko ma swój sens. Tylko czasu nie popędzaj. Mogłabyś mnie zabrać. Wiesz gdzie, do krainy kwiatów, mówiłaś mi o elfach kiedyś. Pewnie pomyślisz, że zmyślam. Ale ona istnieje naprawdę. Ma brązowe oczy. I jest piękna. Chcesz usłyszeć, jak rozmawiamy? Hej, opowiedz mi. Wiesz jak bardzo lubię rozmawiać z Tobą. Nie wiem, co sobie pomyślisz o mnie. Może mnie już dobrze znasz, a może zbyt mało, ale nie traktuj mnie zbyt ostro. Bardzo cię lubię. Pomyśl o tym, nim mnie ocenisz. Oh, myślę sobie czasem, kiedy ona pisze, że cierpi, nie zasługuje na to, bo piękno nie powinno płakać łzami, to nie w porządku. Co stało się ze światem? Zawsze będę śpiewać – muzyka nawet w dniu mojej śmierci. Zatrzymaj mnie. Popatrz. Walczę, wiesz. Tak mi zależy na tym. Zacznijmy żyć. Jakoś inaczej Zrobiłabym to tak, że ja i Ty zupełnie obco, nadaj sobie twarz, płeć, kolor skóry. Ja też bdę kimś innym. Próba sił. Powiedziałaś o smutku, że on może mnie zniszczyć. A pamiętasz jak mówiłam, że boję się jesieni, a Ty powiedziałaś, że mnie obronisz, że zawzina nią czekałaś. Więc widzisz to, o czym Ci mówiłam, to walka, i ten ból przekuwam na siłę. Każda rana czyni mnie silniejszą. Myślę, że jesteś wiele warta.
Popularity: unranked