Jak dziś wyobrażasz sobie kupowanie perfum przez internet? Czy nie sądzisz że to dość kłopotliwe móc sprawdzać wyłącznie cenę danego zapachu, wraz z krótką notką na jego temat? Słowa nigdy nie będą w stanie oddać natury zapachu.
Nawet gdyby Bruno Schulz zatrudnił się w jakiejś perfumerii internetowej w roli autora krótkich reklamowych tekstów nie udałoby mu się w pełni oddać wartości zarówno perfum dla kobiet jak i perfum dla mężczyzn. Jedyne co mógłby zrobić to, rozlewając na papierze nieco niezbyt zachęcająco pachnącego atramentu, próbować w jego oparach wyobrazić sobie przepiękny zapach danych perfum, ich wielowymiarowość i nieuchwytność. A to jest najzwyczajniej w świecie niemożliwe. Sądzę że w perfumeriach internetowych przyszłości każdy użytkownik będzie w stanie sprawdzić zapach nie wychodząc z domu, siedząc wygodnie przed ekranem komputera i przeglądając długą listę pojawiających się na ekranie różnokolorowych, wielokształtnych flakoników z nieskończenie różnym zapachami w środku. By poczuć zapach będzie musiał jedynie przyczepić dwie elektrody do swoich skroni i nacisnąć odpowiedni przycisk na ekranie. Sygnał elektryczny popłynie wprost do mózgu, oddziałując w odpowiedni sposób na obszar mózgu odpowiedzialny za percepcję zapachów i sprawi, iż przyjemna barwa perfum przeniknie w niego, niczym rzeczywista woda toaletowa. W roku 2001, czyli niecałą dekadę wstecz, amerykańska firma DigiScents wyprodukowała urządzenie o nazwie iSmell Personal Scent Synthesizer, które w skrócie można opisać jako zbiorniczek zapachów. Urządzenie odbierało sygnały z komputera poprzez port USB i rozpylało określoną woń mieszając dostępne aromaty. Mimo iż ten produkt trafił w roku 2006 na listę 25 najgorszych wynalazków technologicznych w historii (listę opublikował PC World Magazine), być może w przyszłości uda się opracować działającą, wiernie odwzorowującą orginał transmisję zapachów, ku uciesze klientów perfumerii internetowych.
Popularity: unranked